Ukryta reklama czy prywatna opinia? Do tej pory influencerzy z platform takich jak Instagram czy YouTube bardzo swobodnie traktowali kwestię oznaczania postów sponsorowanych. Ma się to radykalnie zmienić, gdyż Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczyna właśnie postępowanie wyjaśniające, którego celem jest skrupulatne prześwietlenie reklamowej działalności internetowych gwiazd.

Reklama czy kryptoreklama? O co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi?

Kryptoreklama to w największym uogólnieniu taka forma przekazu, która zachęca do nabycia danego produktu/usługi, jednak sprawia wrażenie neutralnego komunikatu. Innymi słowy – kryptoreklama skonstruowana jest w taki sposób, aby odbiorca nie postrzegał jej jako reklamy. Może przybierać formę np. eksperckiego artykułu w prasie czy sceny w ulubionym serialu, gdzie główny bohater korzysta z produktów wybranej marki. Brak oznaczenia o reklamie jest jednak niezgodny z prawem. W ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji możemy przeczytać, że „czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest wypowiedź, która zachęca do nabywania towarów lub usług, sprawiając wrażenie informacji neutralnej”. Z kolei dyrektywa Parlamentu Europejskiego z 11 grudnia 2007 r. wprowadziła zakaz lokowania produktów (z pewnymi wyjątkami). Co na to wszystko popularni influencerzy z Instagrama, YouTube’a czy Facebooka? Hulaj dusza, piekła nie ma! Reklamowe eldorado trwało w nieuregulowanej, internetowej przestrzeni w najlepsze. Ale do czasu…

Sylwester Wardęga na tropie nieuczciwych praktyk!

Influencerzy prowadzący swoje profile w mediach społecznościowych podchodzili do kwestii reklamowania produktów w dowolny sposób. Jedni uczciwie informowali swoich odbiorców o współpracach reklamowych z markami, drudzy jawnie reklamowali rozmaite produkty bez stosownych oznaczeń czy informacji. Dochodziło na tym polu do licznych patologii, kiedy popularni influencerzy „wciskali” swoim odbiorcom sprowadzane z Chin produkty o bardzo wątpliwej jakości, kosztujące nawet 5-10 razy więcej. Tego typu sytuacje zaczął nagłaśniać jeden z najbardziej popularnych polskich twórców w sieci – Sylwester Wardęga, określany jako „szeryf polskiego Internetu”. To właśnie jemu przypisuje się fakt, że sprawą zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Co na to UOKiK? Oddajmy głos ekspertom

W odpowiedzi na dynamicznie rosnący rynek usług reklamowych w social mediach i coraz częściej pojawiające się zarzuty o stosowanie przez influencerów kryptoreklamy, UOKiK przyjrzy się temu, czy przekaz ten jest przejrzysty i transparentny. Jak mówi prezes urzędu – Tomasz Chróstny: „Sytuacja gdy influencer otrzymał za swój wpis wynagrodzenie, ale sprawia wrażenie, że dzieli się prywatną opinią, jest zwyczajnie nieuczciwa (…), a o wszystkich tego typu sytuacjach czytelnicy, słuchacze czy widzowie powinni być wyraźnie informowani”. UOKiK zaznacza, że sponsoring ze strony marek traktowany jest w sposób szeroki – nie tylko jako wynagrodzenie finansowe, ale również inne korzyści, np. możliwość testowania wysokiej klasy produktów czy zagraniczna wycieczka.

Co dalej? Jak wyglądał będzie teraz rynek reklamowy w sieci?

Zgodnie z otrzymanymi informacjami, UOKiK podejmie się postępowania wyjaśniającego, w trakcie którego będzie analizował relacje mniejszych i większych gwiazd Instagrama, YouTube’a czy Facebooka z markami i agencjami reklamowymi. Kontrola dotyczyć będzie tego, czy jasno i wyraźnie oznaczają oni współprace reklamowe. Celem jest „uporządkowanie rynku treści sponsorowanych w portalach społecznościowych, tak aby internauci dostawali jasny przekaz, co jest reklamą, a co obiektywną recenzją produktu”. UOKiK liczy tutaj na współpracę i dobrą wolę internetowych twórców, tak by obyło się bez konieczności stosowania dotkliwych kar finansowych.

Na zachodzących zmianach z całą pewnością skorzystają odbiorcy treści, a już w szczególności młodzi ludzie, najbardziej podatni na reklamowe praktyki swoich ulubionych twórców.